
Polacy nauczyli się i chętnie korzystają z dobrodziejstw jakie dają takie miejsca. Nie da się jednak zaprzeczyć, że w stosunku do Europy Zachodniej spotyka nas to wszystko dwadzieścia lat później. Nic to - cieszmy się z tego co mamy i nie narzekajmy bo przewaga zachodu jest oczywista. A jednak spojrzenie na południowych sąsiadów (mam na myśli Słowaków) może budzić u nas uzasadnioną zazdrość. Na terenie Tatr w niewielkim mieście Liptowski Mikulasz (Liptowski Mikułasz)
(33 tyś mieszkańców) wybudowano jeden z największych aquaparków w Europie. Z licznymi zjeżdżalniami, basenami wodami termalnymi, sztucznymi fontannami oraz z kawiarenkami, barami i sklepami stał się głównym ośrodkiem sportów wodnych w Słowacji.
Park zadziwia ilością i różnorodnością proponowanych atrakcji. Samych rur i zjeżdżalni naliczyłem ponad 30. Wykąpać można się w 11 basenach z których większość zawiera mineralne wody termalne. Do tego dochodzą niezliczone ilości wysepek, zabaw, barów, restauracji.
Powoli przyzwyczajamy się, że weekend spędzamy w kiczowatych super centrach zakupowych, jadamy w tamtejszych knajpkach a godzina czy dwie wykupione na placu zabawach dla dzieci mają uzasadnić twierdzenie, że weekend spędziliśmy z pociechami.

Jeżeli zatem nie ciągną nas w piękne góry, nie mamy ochoty pływać, czy nurkować w jeziorach, wybierzmy się do słowackiej Tatralandii. Dostaniemy tam to samo co w każdym centrum rozrywki, z tą różnicą, że nie będą to substytuty zabawy, a prawdziwa zabawa. Warto dodać, że okolice Tartralandii są bardzo ciekawe i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyjazd połączyć z pobytem na "łonie natury".
Żadnen z polskich Parków wodnych nie dorównuje rozmachem Słowackiej inwestycji. Dojadać do tego jeszcze należy duże zalety lecznicze dostępnych tam atrakcji, a choć ceny zbliżone do Polskich, to biorąc pod uwagę wielkość obiektu i ilość atrakcji dostajemy więcej za te same pieniądze.

Artykuł pochodzi z cyklu pisanego specjalnie dla Elif.pl p.t. Ciekawe Miejsca


